Po powrocie z kolejnej kilkudniowej delegacji, wskoczyłem na rower. Pogoda super ok 18C więc bez chwili wahania wyruszyłem na moje ulubione trasy do Puszczy Bydgoskiej. Śmigało się wyśmieniecie :)
Totalna porażka, w połowie pierwszej pętli nawalił mi napęd przez co musiałem się wycofać z zawodów. Szkoda, bo trasa była ciekawa, a błoto i deszcz dodawało charakteru imprezie :(
Od ostatniego wpisu mineło kilka dni. Niestety choroba oraz wyjazdy pokrzyżowały mi plany treningowe. Przez kilka dni byłem w San Francisco i rano postanowiłem pobiegać. Za cel wybrałem Golden Gate Bridge oddalony o jakieś 5 mil, co w sumie dało kilkanaście km biegu w czasie ok 1:45h Później jeszcze godzinka na rowerku i zwiedzanie miasta San Francisco.