Wczoraj przez przypadek zapowietrzyłem przedni hamulec, dziś oddałem go do serwisu. Pomimo mocnego wiatru i obcierającego o tarczę hamulca przedniego, nie przeszkodziło to mi uzyskać całkiem dobry czas - fakt przycisnąłem :)
Wieczorem marazm zmusił mnie do wieczornego biegania. Dystans ok 7-8 km. Od razu lepiej :))
Do pracy. Rano -4 C. Zaczął padać mżawka, która zamarzała na ziemi tworząc warstwę lodu. Było ślisko, a każdy zakręt powodował mocniejsze ściśnięcie kierownicy i kontrowanie. Tylne koło nieźle tańczyło, ale udało się dojechać bez "gleby" :)