Do pracy. Wracając jazda ze zwiększoną kadencją - trening szybkość. Następnie wypad do lasu, tu trenowanie wytrzymałości w strefie tlenowej na dość płaskiej trasie. Śnieg i koleiny dodatkowo dołożyły do tego ćwiczenie umiejśtności technicznych.
Lodowisko !! Na 3 zakręcie po wyjechaniu spod domu, leżałem na boku. Na taki lód to tylko łyżwy. Koło pracy prawie znowu bym zaliczył glębę, ale podparłem się nogą i wyszedłem z opresji. Po pracy niespodzianka, złapana pana, wymiana dętki na mrozie :(
Rano pojechałem na Dolinę Śmierci, gdzie przez Myślęcinek dojechałem do pracy. Było ok -1C a palce mi zdrętwiały. Chyba czas założyć podwójne rękawiczki i kupić kominiarkę, bo zapowiadają mróz -10C za dwa dni.