Po pracy wybrałem się czerwonym szlakiem w kierunku Demptowa, ale niestety gdzieś musiałem źle skręcić i dojechałem do Chylonii. Tereny w TPK tam są świetne ... ale i tak najlepsze zostało na koniec, a mianowicie kawałek czarnego szlaku z Kieleckiej do góry na Witomino. Początkowo dość strome podjazdy, a później to już jazda z super widoczkami. Jest tam trochę ścieżek - muszę poznać tą część lasu :)
Po pracy miałem w planie objazd trasy Skandii, ale nie czułem się zbyt dobrze i pojechałem do domu, zdrzemnołem się i skoczyłem do TPK z Rafałem. Fajna traska, kilka dłuższych podjazdów, kilka technicznych zjazdów i tych szybszych. Niestety nie mogło być zbyt dobrze ... na jednym ze zjazdów kawał badyla wygioł mi wózek w przerzutce i być może hak, więc koncówka była spokojniejsza, bo w zasadzie miałem 1,2 biegi w tyłu na jakich mogłem jechać. Ale i tak bardzo udana wycieczka - dzięki Rafał :)
Po pracy na Reja, plan 10 kółek, ale źle się ubrałem i na krótkim rękawku zaczołem śmigać. Zacząłem od 5x krótszym podjazdem, po koniec piątek kółka zaczęło padać ... twardym trzeba być nie miękkim :) Zrobiłem planowe 5x w drugą stronę, ale pod koniec już zmarzłem, a jak dojechałem do domu, to palce tak mi skostniały, że nie mogłem otworzyć drzwi od domu :(( Nagrodą była gorąca kąpiel i micha makaronu z sosem bolognes.
Dziś wstałem wcześnie rano, by przejechać jak najwięcej czarnego szlaku - Szlaku Zagórskiej Strugi. Szybko się okazało, że trasa tym szlakiem nie jest lajtowa, wiele na niej fragmentów technicznych - super. Jak dojechałem do Piekiełka, postanowiłem wrócić szlakiem Czerwonym do Gdyni. Tak zaliczyłem 2 długie i mocne podjazdy i kilka szybkich zjazdów - bajka, prawie jak w górach. Teraz wiem ,że tutaj mogę sie przygotować do górskich maratonów GG w pełni. Niestety w powodu nieznajomości terenu, w drugiej połowie trasy, często musiałem zatrzymywać się i sprawdzać mapę i GPS, ale jednak na koniec w okolicach Chwarzna zgubiłem czerwony szlak i wróciłem asfaltem.
Wreszcie udało mi się dotrzeć do Krzyżowej Góry 188m npm. Z Witomina Czarnym Szlakiem, który miejscami przypominał scenerie z górskich maratonów do góry. Tak mi się spodobało, a słońce jeszcze wysoko więc 2 razy zaliczyłem ten szczyt. Niestety nie podjechałem go od strony Witomina, ale za pierwszy podjazdem utknołem na pierwszej stromej części, a drugim na końcówce - więc w sumie 1 w całości wjechałem :)