MTB Marathon Głuszyca. Dystans Mega - 63 golonkometrów = 67 km, Przewyższenia - 1900m Czas - 5:09
Trudny i wymagający maraton w Głuszycy. Długie i sztywne podjazdy oraz ciężkie i techniczne zjazdy po korzeniach i kamieniach. Miejscami błoto. Według mnie, był to bardziej wymagający maraton niż Karpacz. Przez ostatnie 15km zaczął mnie boleć żołądek przez co musiałem schodzić z roweru na podjeździe. Gdyby nie to może wynik byłby lepszy, ale i tak zmieściłem się w zaplanowanym limicie:
Po dłuższej przerwie w ściganiu, wreszcie start w maratonie w Kadyniu. Dlaczego ten maraton, bo trasa zapowiadała się wymagająca i techniczna. Dobry trening przez Głuszycą. Trasa miała 38km i 650m przewyższeń. Początkowo miałem w planach 2pętle, czyli GIGA, ale za szybko rozpocząłem jazdę, nóźka podawała na podjazdach i w połowie wiedziałem, że będzie ciężko utrzymać takie tempo przez cały maraton. A trasa, świetna, długie podjazdy, szybkie zjazdy, techniczne sekcje i w końcówce fragmenty XC. Z pewnością zapiszę ten maraton jako MUST-BE na przyszły rok. Wynik, chyba najlepszy w mojej dość krótkiej karierze wyścigowej, tak więc jestem bardzo zadowolony z tej imprezy :)
WYNIKI: Dystans - 38 km 650m różnicy poziomów Czas - 01:48 OPEN - 24/82 M3 - 11/33
Suzuki MTB Marathon - Karpacz dystans GIGA. To prawda, że jeden maraton Giga to 100 Mega, a szczególnie u Golonki. Masakrycznie świetna trasa, techniczne zjazdy po kamieniach, długie podjazdy. Zresztą liczby mówią za siebie.
WYNIKI: Dystans - 85 km (80 Golonko metrów) 2600m różnicy poziomów Czas - 06:43:16 OPEN - 210/244 M3 - 77/87
Otwarte Mistrzostwa Bydgoszczy w MTB w Myślecinku.
Długość - 6 x 3.3km Czas - 1:28:30 ELita - 10/23
Udało mi się przejechać wszystkie 6 okrążeń, pomimo iż zostałem zdublowany przez dwóch zawodników. Na początku trasy pojechałem ostro i szybko opadłem z sił, ale od 2 okrążenie utrzymywałem tempo i jechało się całkiem dobrze. Braki techniczne bardzo zauważalne, muszę ciężko pracować nad ulepszeniem techniki.
Totalna porażka, w połowie pierwszej pętli nawalił mi napęd przez co musiałem się wycofać z zawodów. Szkoda, bo trasa była ciekawa, a błoto i deszcz dodawało charakteru imprezie :(
Błotna maseczka z "Suchego Lasu", czyli maraton w Suchym Lesie pod Poznaniem. Po 3 tygodniowej przerwie od roweru i chorobie, zdecydowałem się wziąść udział w ostatnim maratonie w tym roku. Sądziłem, że sił mi starczy i spokojnie pojadę Gigam czyli 72 km. Jak się okazało już po kilku kilometrach, nie będzie łatwo, błoto momentami sięgało piast, a kałuże prawie po kolana. Takiej ilości błota jeszcze nie widziałem - na moje to błoto dominowało na 30% trasy. Nawet na Skandii w Gdańsku było mniej błota. Na szczęście wieczorem przed wyjazdem zmieniłem opony na Nobby Nic i to wiele zmieniło. Czuć, że te opony czują w błotku wyśmienicie. Upływające kilometry dały się mocno w kość i przez ostatnie 20km walczyłem z sobą, aby dojechać do mety. Na szczęście przez dużą cześć trasy jechałem z nowo poznanym kolegą z Suchego Lasu, gdzie oboje się podtrzymywaliśmy na duchu. Gdybym jechał sam, to nie wiem czy bym dojechał do końca. Pomimo słabego czasu, maraton bardzo udany, przede wszystkim za bardzo trudne warunki i błoto. Taki trening na pewno przyda się w poprawianiu techniki jazdy.
WYNIKI: Dystans - 72km Czas - 3:51:07 OPEN - 22/37 (łącznie z DNF 59) ELITA - 11/18
Pierwsze zawody XC. Wiedzialem ze bedzie ciezko, ale nie wiedzialem ze bedzie tak ostro. Od poczatku wszyscy poszli blyskawicznie do przodu i musialem sie mocno napocic aby ich nie zgubic. Niestety juz po pierwszym okrazeniu zostalem tylko z kilkoma osobami, a na 3 okrazeniu dopadl mnie kryzys i widzialem ze musze zwolnic, bo wytrzymam calego dystansu. Na kazdym 3,1 km okrazeniu wdrapywalismy sie 2x na Dziewicza Gora, jeden szybki zjazd oraz "killer" czyli piaszczysty zjazd, mocno rozjechany, i z kamieniami i korzeniami pod piachem. Wyscig byl zaplanowany na 9 okrazen, niestety ja zrobilem tylko 7. Nie poszlo najlepiej, ale, na pewno nie beda to moje ostatnie zawody XC :)
IV Maraton Golub-Dobrzyń. Zaraz po starcie czołówka narzuciła niezłe tempo, gdzie przez 5-7km nie prędkość nie schodziła poniżej 40km/h. Myślałem, że w takim tempie to długo nie pociągnę, ale ALBO ONI ALBO JA :). Przesunąłem się do przodu, na ile mi sił starczyło i tak trzymałem. Później tempo było nadal wysokie. W lesie i na szutrach prędkość nie spadało poniżej 30km/h, pomimo silnego wiatru, miejscami deszczem i grząskim piaskiem. Niestety nie udało mi się wjechać na tzw. "ścianę płaczu", może za rok. Trochę szkoda, bo w końcówce zabrakło mi pary i już nie miałem sił atakować na ostatnich 5 km, ale i tak uważam maraton za udany.
Metropolia MTB Maraton, czyli pierwszy od dawana maraton w Bydgoszczy. Ciekawa trasa, wymagająca kondycyjnie i te górki !! Zawody mogę uznać za udane, cel został osiągnięty (średnia powyżej 20km/h). Jechało się nieźle, więc miejscami mogłem przycisnąć.