Dziś mam dzień wolny, więc wreszcie trochę czasu, aby zająć się rowerkiem. Wybrałem się do serwisu, gdzie pan Tadek poprawił kilka rzeczy i dał parę dobrych rad. Parę godzin później, wyskoczyłem przetestować sprzęt, dobry teren z górkami oraz szybkie leśne odcinki.
Podczas powrotu z pracy zaliczyłem dzwona (drugiego już w tym roku), kiedy jakiś palant zajechał mi drogę samochodem :/ Na szczęście bez strat, oprócz bolącego kolana i ósemki na tylnym kole - i tak zamierzam jechać do serwisu w czwartek/piątek. Chyba zacznę jeździć w kasku po mieście... Po powrocie wyskoczyliśmy z bratem do Piecek, tempo bardzo spokojne :)