Miało być Giga, ale ja zobaczyłem prognozę pogody to szybko zmieniłem na mega. Wiedziałem, że będzie masakra i nie się nie myliłem. Dużo błota, bardzo dużo błota i to takiego co mocno zniszczył sporo sprzętu, ale o tym później. Jechało mi się od początku na prawdę dobrze. Czułem jak noga podaje (czy to zasługa maści rozgrzewającej od Tadeusza?) i na błotku opony NN dobrze trzymały. Na zjazdach nie traciłem tak wiele jak ostatnio, a jak przychodziło wypłaszczenie, to miałem sporo energii by pogonić do przodu do kolejnej grupki. Dzięki temu wynik całkiem niezły - chyba najlepszy w tym roku :)
Co do sprzetu: - nowe metaliczne klocki zjechane ok 70%, - suport na wymianę, - kółeczka przerzutki na wymianę, - łańcuch XT do wyrzucenia,
WYNIKI: Dystans - 65 km 1141m różnicy poziomów Czas - 04:05 OPEN - 130/494 M3 - 41/184
* W strefach: I [103-132] - 7% II [ 132-150] - 36% III [150-188] - 57%
Po pracy trening na szosie. Nóżka podawała i nawet pod wiatr trzymałem ponad 30km/h. Znowu guma, tym teraz z tyłu ... wrrrr szybko zmieniłem i jeszcze przejażdzka z żonką do Radaru.
Po pracy intrewał do Piecek. Jechało mi się dobrze, ale niestety na ok 6km od domu złapałem "gumę". Jak się okazało zapas też był przebity przez drut wystający z torebki podsiodłowej i 45 min z buta .... wrrr