Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2009

Dystans całkowity:701.13 km (w terenie 229.00 km; 32.66%)
Czas w ruchu:31:44
Średnia prędkość:22.09 km/h
Maksymalna prędkość:58.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:179 (0 %)
Maks. tętno średnie:145 (0 %)
Suma kalorii:13314 kcal
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:29.21 km i 1h 19m
Więcej statystyk

Glinki Bike Extreme

Niedziela, 29 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Glinki Bike Extreme. Dziś kierunek Solec i Wisła. Kilka fajnych singli, ale dużych górek brak. Za to Smok zaserwował nam jazdę po polnych drogach z tarką lub sporą ilością małych dziur - nie lubię jakiej nawierzchni :/

* Trundność 6/10

* W strefach:
I [103-132] - 16%
II [ 132-150] - 41%
III [150-188] - 41%

Poranna przejażdzka

Środa, 25 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Praca, Trening
Poranna przejażdzka z Wojtkiem. Zaczeliśmy o 6:30 gdy jeszcze było ciemno. Skierowaliśmy się w kierunku Piecek, bo w ciemnościach po lesie byłoby ciężko. Jak zrobiło się widno Wojtek pokazał mi dojazd na "Bydgoskich Gór". Trasa zapamiętana na pewno jeszcze tam nie raz pojadę :)

* Trundność 3/10

* W strefach:
I [103-132] - 58%
II [ 132-150] - 30%
III [150-188] - 6%

Glinki Bike Extreme

Niedziela, 22 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Glinki Bike Extreme. Sporo ludzi, bo aż 13, ale i sporo problemów technicznych - 3 przebite dętki - na szczęście mnie omineła ta przyjemność. Dziś więcej km niż 2 tyg temu, ale mniej się zmęczyłem niż poprzednio. Najważniejsze, że płuca przewietrzone :)

* Trundność 5/10

* W strefach:
I [103-132] - 18%
II [ 132-150] - 32%
III [150-188] - 45%

Ekstremalny lot

Piątek, 20 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria Praca, Trening
Przed pracą śmignąłem do lasu, gdzie krążąc szukając nowych ciekawych tras, natrafiłem na ciekawy zjazd. Niestety okazało się, że na końcu niego była duża hopka, której nie było widać, bo mgła jeszcze się nie rozmyła. Przy dużej prędkości wpadłem na nią, która wyrzuciła mnie. Przeleciałem kilka metrów i wpadłem z krzaki. Do dziś nie wiem, jak nie spałem z roweru i jak to przeżyłem bez szwanku :-) Więcej szczęścia niż rozumu.
Po pracy jeszcze rundka po Myślecinku i do domu.