Miała to być spokojna przejażdżka do Nowej Wsi, ale już na pierwszych kilometrach drogi na Piecki okazało się, iż pomimo, że od kilku dni jest temperatura powyżej zera, to droga to istne lodowisko, z wielkimi kałużami:
Dwa ślizgi boczne w kałuże szybko mnie zniechęciły do takiej jazdy, ale jakoś doczłapałem się ślimaczym tempem do Piecek:
Zmiana planów, tak nie można przecież jeździć. Wskoczyłem na szosę i pokręciłem do Chmielnik i z powrotem do Bydgoszczy także szosą.
Do pracy. Rano -4 C. Zaczął padać mżawka, która zamarzała na ziemi tworząc warstwę lodu. Było ślisko, a każdy zakręt powodował mocniejsze ściśnięcie kierownicy i kontrowanie. Tylne koło nieźle tańczyło, ale udało się dojechać bez "gleby" :)
Start o 17:30 i ciekość jak sprawują się moje 2 lampki (2 x 1W). Okazuje się, że dają całkiem nieźle i można w całkowitej ciemności jeździć. Oczywiście wab ze swoimi lampkami, może samochody osobowe spychać do rowu :)
Początkowo wszystko fajnie, bo asfalt lekko przetarty, ale potem zaczynają się płyty i śliskoooooo. Prędkość spada do max 10km/h. Co chwila tylne koło leci na bok. Na szczęście tuż za obwodnicą droga szutrowa i prędkość całkiem zacna. Nie sądziłem, że wieczorem może się tak fajnie jechać.
Jezioro w Pieckach zamarznięte, ale nie próbowałem po nim jeździć :) choć ślady opon samochodów widoczne.
Na szczęście obyło się bez gleby. Super wycieczka :))