Ekstremalny lot
Piątek, 20 listopada 2009
· Komentarze(0)
Przed pracą śmignąłem do lasu, gdzie krążąc szukając nowych ciekawych tras, natrafiłem na ciekawy zjazd. Niestety okazało się, że na końcu niego była duża hopka, której nie było widać, bo mgła jeszcze się nie rozmyła. Przy dużej prędkości wpadłem na nią, która wyrzuciła mnie. Przeleciałem kilka metrów i wpadłem z krzaki. Do dziś nie wiem, jak nie spałem z roweru i jak to przeżyłem bez szwanku :-) Więcej szczęścia niż rozumu.
Po pracy jeszcze rundka po Myślecinku i do domu.
Po pracy jeszcze rundka po Myślecinku i do domu.


